city

Walking Street

After the cabaret we are off for dinner but first, we walk through the famous Walking Street. It is out of the season (or rather in a shoulder season) in Pattaya, and soon after pandemic so the street is quieter than it tends to normally be in the summer, but it is probably for the best. Not all the neon lights are on but there are enough and the music blasts from some venues. I think I would find it a bit suffocating in high season.

We stroll down along about 1km-long street and on the other side catch the taxi to our restaurant.

 

Po kabarecie wybieramy się na kolację, ale najpierw idziemy słynną Walking Street. W Pattaya jesteśmy poza sezonem (a raczej w sezonie przejściowym) i zaraz po pandemii, więc ulica jest cichsza niż zwykle w lecie, ale to chyba nawet lepiej. Nie wszystkie neony się świecą, ale jest ich wystarczająco dużo, a w niektórych miejscach słychać głośną muzykę. Myślę, że w sezonie byłoby to trochę przytłaczające. Spacerujemy tą ulicą przez około 1 km i na jej drugim końcu łapiemy taksówkę do naszej restauracji.

Sunrise

 

We get up early today and get to the park before sunrise. Cicadas make crazy noise; the temperature is perfect (assuming you like hot weather), and the colours are beautiful. We take some pictures, test new equipment, and walk back to the hotel. Bonus: 12 000 steps ticked off before breakfast.

 

Wstajemy dziś wcześnie i docieramy do parku przed wschodem słońca. Cykady są szokująco głośne; temperatura jest idealna (zakładając, że ktoś lubi lato), a kolory piękne. Robimy zdjęcia, testujemy nowy sprzęt fotograficzny i wracamy do hotelu. Bonus: 12 000 kroków jeszcze przed śniadaniem.

Erawan Shrine

After substantial breakfast, we are ready to start exploring Bangkok again. First, we visit the Erawan shrine. It is situated near a busy and chaotic junction of streets but remains surprisingly peaceful. Colours, sounds of music, and the rich aroma of incense envelope us as we enter the square where the open-air shrine is located. It is one of the busiest temples in Bangkok, and it is dedicated to Brahma, the Hindu god of creation, depicted with four heads.  Supplicants buy flower garlands and other offerings (sugar cane, coconuts, bananas, candles) to ask for favours or give thanks. They also often pay the on-site dance troupe to perform in their name.

 

Po obfitym śniadaniu jesteśmy gotowi do ponownego zwiedzania Bangkoku. Najpierw odwiedzamy sanktuarium Erawan. Znajduje się ono w pobliżu skrzyżowania bardzo ruchliwych ulic, a więc totalnego chaosu, ale atmosfera, mimo dużej ilości osób, które się tu przewijają jest bardzo spokojna. Kolory, dźwięki muzyki i bogaty aromat kadzideł otaczają nas, gdy wchodzimy na plac, na którym znajduje się kapliczka pod gołym niebem. Erawan to jedna z najbardziej ruchliwych świątyń w Bangkoku i jest poświęcona Brahmie, hinduskiemu bogu stworzenia, przedstawianemu z czterema głowami. Suplikanci kupują girlandy z kwiatów i inne dary (trzcinę cukrową, kokosy, banany, świece), aby prosić o przysługi lub dziękować. Często płacą też na miejscu trupie tanecznej, aby wystąpiła składając bogu dzięki w ich imieniu.

From here we walk to the Skytrain station – Bangkok’s elevated train service, to finally get to the Jim Thompson’s House Museum. We are in the commercial centre of downtown, in Pathumwan, packed with huge shopping malls and bustling with people, but SkyTrain makes it easy to avoid the congestion. After getting off, we follow the XIX-century khlong (the man-made canal) and soon we are at the entrance of Jim Thompson’s dwelling.

 

Stąd idziemy złapać SkyTrain, pociąg jeżdżący po wysokiej estakadzie, by w końcu dotrzeć do Muzeum Domu Jima Thompsona. Jesteśmy w handlowym centrum śródmieścia, w Pathumwan, pełnym ogromnych centrów handlowych i setek tysięcy ludzi, ale SkyTrain to sposób na uniknięcie korków. Po wyjściu z pociągu podążamy wzdłuż XIX-wiecznego khlong (sztucznego kanału) i wkrótce jesteśmy przy wejściu do domu Jima Thompsona.